Większość ocen ryzyka, z jakimi się spotykamy, opiera się na krótkoterminowych perspektywach (szczególnie nie uwzględniając dużych krachów). To jakby odwiedzić Polskę na tydzień w lipcu i wyciągnąć wniosek, że każdy dzień ma 26°C i jest słoneczny - a potem przychodzi zima i umierasz.