Nic nie sprawia, że czujesz się bardziej żywy, jak transferowanie tysięcy kryptowalut, a potem panika, bo skopiowałeś zły adres. Puls przyspiesza, ręce się trzęsą, gdy próbujesz to śledzić. A potem euforyczna ulga, bo ten zły adres to też twój portfel. Zaraz wracam, idę się porzygać.