Mam dość opowieści, w których ludzie są dzielnymi niedobitkami stosunkowo nowymi w galaktyce, ale w jakiś sposób wciąż obdarzonymi syndromem protagonisty. Ludzie powinni być starożytnymi podbójcami i miażdżyć Drogę Mleczną tak, jak robiliśmy to na Ziemi.